Gdzie najlepiej rozpocząć sezon? Cześć 2 – Włochy i Francja

Autor: |
Livigno (foto: P.B. Narty.pl)

Kalendarzowe lato już się skończyło, przed nami długa i (podobno) dość ciepła jesień. Prawdziwi narciarze myślą już jednak poważnie o rozpoczęciu sezonu. Doświadczenie ostatnich lat uczy, że w polskich górach na start sezonu musimy poczekać praktyczne do połowy grudnia, kto chce więc rozpocząć sezon wcześniej, musi wybrać się w Alpy. W drugiej części naszego przeglądu miejsc polecanych na początek sezonu czas na kolejne kraje alpejskie – Włochy i Francję.

Maso Corto (foto: Narty.pl)
Maso Corto (foto: Narty.pl)
Passo Tonale (foto: Narty.pl)
Passo Tonale (foto: Narty.pl)
Val Thorens (foto: Narty.pl)
Val Thorens (foto: Narty.pl)
Tignes  (foto: Narty.pl)
Tignes (foto: Narty.pl)

Włochy to od kilku już dobrych lat kierunek numer dwa jeśli chodzi o kraje narciarskie preferencje naszych rodaków. Nie inaczej ma się rzecz także, jeśli chodzi o początek sezonu, chociaż w porównaniu do Austrii, z pewnością nie ma tutaj tak wielu „pewnych miejsc”, gdzie można by pojeździć już w październiku czy listopadzie. Jednak Południowy Tyrol i Trentino (dwa najczęściej odwiedzane przez Polaków regiony w północnych Włoszech) mają swoich stałych bywalców i zwolenników, którzy wolą poczekać te parę tygodni i pojechać właśnie tam.

Z kolei Francja, ze swoimi potężnymi górami i olbrzymimi, liczącymi setki kilometrów tras ośrodkami, ma dwie cechy, które w poważnym stopniu utrudniają rozpoczęcie sezonu właśnie tam. Po pierwsze – mimo znacznej wysokości, francuski fragment alpejskiego łuku wystawiony jest na działanie cieplejszych mas powietrza znad oceanu, w związku z tym, w większości ośrodków początek sezonu planowany jest zwyczajowo na przełom listopada i grudnia. Jednak czasami zdarza się tak, że wilgotne powietrze znad Atlantyku, w zderzeniu w masami zimnego powietrza w ciągu kilku zaledwie dni potrafi pokryć góry ponad metrową warstwa białego puchu – Wtedy wiele stacji uruchamia wyciągi wcześniej. Drugim ograniczeniem jest znaczna odległość – do francuskich ośrodków jest praktycznie dwa razy dalej niż przykładowo do Tyrolu. Jednak, podobnie jak w przypadku Włoch, wiele osób jest w stanie przejechać tysiąc kilometrów więcej, byle tylko znaleźć się w ulubionym miejscu.

Przedstawiamy pięć miejsc w Alpach włoskich i francuskich, w których sezon rozpoczyna się najwcześniej.

 

 

Val Senales/Maso Corto

W Południowym Tyrolu tradycyjnie najwcześniej otwiera swoje trasy Maso Corto, położone w malowniczej dolinie Val Senales (Schnalstal), u stóp lodowca Hochjoch. W tym roku sezon rozpoczął się tu 25 września – w tej chwili pracują na lodowcu dwa wyciągi, a pokrywa śniegu przekracza 30 cm. Popularne wśród polskich narciarzy Maso Corto to jeden z kilku południowotyrolskich ośrodków lodowcowych, niezbyt wielki, ale za to gwarantujący dobre warunki już jesienią.

Narciarze mają tutaj do dyspozycji w pełni sezonu 12 wyciągów, obsługujących 35 kilometrów tras, przy czym na lodowcu zlokalizowane są trasy łatwiejsze, natomiast w dół, do doliny prowadzą prawie wyłącznie trasy czarne, wymagające wyższych umiejętności. Warto przy tym zaznaczyć, że trasy czarne otwierane są zazwyczaj dopiero w grudniu. Transport narciarzy na lodowiec zapewnia nowoczesna kolejka Gletscherbahn (zarówno do góry, jak i w dół).

W jesiennej części sezonu (aż do 19 grudnia) karnet całodniowy kosztować będzie 42 euro, 3-dniowy – 108 euro, a 6 dniowy – 197 euro.

 

Passo Tonale - Adamello Ski

Drugim w kolejności ośrodkiem narciarskim, który otworzy swoje trasy dla miłośników białego szaleństwa, będzie Adamello Ski – początek sezonu planowany jest tutaj na 24 października. Cały region, położony na pograniczu Trentino i Lombardii słynie z dużego nasłonecznienia (w końcu nazwa regionu Val di Sole – zobowiązuje) a także jednych z najobfitszych opadów w tej części Alp.

Cały ośrodek obejmuje ponad 100 km tras, położonych w masywach Adamello i Presenella, które zlokalizowane są pomiędzy 1885 a 3100 m n.p.m. Oczywiście najpierw otwierane są trasy położone najwyżej – na lodowcu Presena, pod szczytem o tej samej nazwie. Tamtejsze trasy przeznaczone są raczej dla zaawansowanych narciarzy, łatwiejsze położone są po drugiej stronie miejscowości Tonale, jednak w zależności o warunków pogodowych otwierane są najwcześniej około połowy listopada.

W tym sezonie obowiązują następujące ceny przed sezonem (od 24 października do 23 grudnia z wyjątkiem przedłużonego weekendu 4-8 grudnia) – karnet 1-dniowy – 34 euro, 3 dniowy – 85 euro, 6-dniowy – 147 euro.

 

Livigno

Ostatni z polecanych ośrodków to słynne Livigno. Niestety w ty przypadku narciarze będą musieli poczekać na otwarcie tras znacznie dłużej – bo aż do 28 listopada. Za to kiedy już otwierany jest ośrodek – zazwyczaj można tu pojeździć na większości, ze stu kilometrów tras. Livigno leżące pomiędzy dwoma masywami górskimi – Carosello i Mottolino, może się poszczycić stokami o największym nasłonecznieniu w całych Alpach. Dobre warunki śniegowe utrzymują się tu przez 9 miesięcy w roku, a infrastruktura należy do jednej z najnowocześniejszych w Europie.

Livigno jest miejscem dobrym dla każdego narciarza – dużo tras znajdą tu zarówno początkujący narciarze, a także średnio zaawansowani. Mimo, że tras czarnych jest tu niewiele, nie należą też one do bardzo trudnch, zaawansowani narciarze również znajdą coś dla siebie. Popularne są zjazdy poza trasami w towarzystwie licencjonowanego przewodnika, choć oczywiście na początku sezonu trzeba liczyć się z tym, że możemy „nie trafić” w odpowiednie warunki.

Ceny karnetów w tym sezonie, nie licząc szczytów sezonu w okolicach Świąt i Nowego Roku wynoszą – karnet 1-dniowy – 40 euro, karnet 3-dniowy – 108 euro, karnet 6-dniowy – 186 euro. Przy czym warto pamiętać, że Livigno słynie z promocji „Skipass Free” – należy przed wyjazdem sprawdzić taką możliwość!

 

Tignes

Jeśli chodzi o francuskie stacje narciarskie, bezkonkurencyjnie wcześnie otworzy swoje trasy dla narciarzy Tignes – już 3 października. Początkowo otwarte będą trasy położone na lodowcu (sięgają one tu prawie 3,5 tys. metra wysokości!), a od 28 listopada planowane jest otwarcie większości spośród 300 km tras zjazdowych. Jednak nawet Ci, którzy przyjadą tu wcześniej nie pożałują – pod szczytem Grande Motte na pewno będzie otwartych kilkanaście kilometrów tras, o wszystkich stopniach trudności.

Tignes od dawna słynie jako eden z największych i najnowocześniejszych ośrodków narciarskich w Europie. Jest też ośrodkiem bardzo wszechstronnym – z jednej strony na łatwych trasach obowiązuje tu ograniczenie prędkości, z drugiej – wysoko w górach mona poszaleć na trasach kategorii „naturide” – tereny zabezpieczone przed lawiami i patrolowane, ale nie tknięte ratrakami. Warto też dodać, że właśnie tutaj mamy najlepszą gwarancję śniegu z całych francuskich Alp.

W tym sezonie aż do 27 grudnia za karnet jednodniowy zapłacimy 36 euro, natomiast karnet 6-dniowy wyniesie nas 180 euro. Są to ceny, jak na warunki francuskie bardzo przyzwoite J

Val Thorens

Ostatni z polecanych ośrodków, to słynny region Val Thorens, najwyżej położony ośrodek w Europie, z dostępem do ponad 600 km tras regionu Trzy Doliny. 21 listopada planowane jest otwarcie pierwszych tras, przy czym z pewnością będą to najpierw wyłącznie trasy położone wysoko.

Nowoczesna infrastruktura i bogata, zróżnicowana baza noclegowa, w połączeniu z dużą wysokością (miasteczko leży na wysokości 2300 m n.p.m.) powoduje, że równie na początku sezonu praktycznie mamy gwarancje dobrych warunków. Jedyną wadą tego miejsca jest fakt, że kiedy już pogoda naprawdę się zepsuje, o nartach można zapomnieć – nie ma tu tras „w lesie” które nadawałyby się jako alternatywa do wykorzystania.

Tegoroczne ceny karnetów (21 listopada do 11 grudnia) kształtują się na poziomie: karnet 1-dniowy – 39,50 euro, 3-dniowy – 113,60 euro, 6 dniowy – 186,40 euro; ceny w terminie 12-18 grudnia – odpowiednio 44,10 / 127,80 / 209,70 euro.