Val Thorens - czyli wiosenne narty we Francji.

Autor: |

Dzięki uprzejmości warszawskich biur podróży Overtour i Top Travel udało mi się odwiedzić, obrastające powoli w legendę wśród sympatyków czynnego uprawiania sportów zimowych, miejsce - Les 3 Vallees w sercu francuskich Alp.

Widok na miasteczko
Widok na miasteczko
Off piste
Off piste

Jest to jeden z największych, o ile nie największy, ośrodek narciarski w Europie. Całość Składa się z trzech połączonych ze sobą ośrodków, z których każdy położony jest w odrębnej dolinie. Stąd można wnioskować nazwę. Nazwy poszczególnych dolin, składających się na cały kompleks, pochodzą od nazw największych miejscowości w każdej z dolin. Są to Vallee de Courchevel, Vallee de Meribel oraz Vallee des Belleville, w której na wysokości 2300mnpm leży Val Thorens. Jeżeli brać pod uwagę ilość terenów narciarskich, ten ośrodek należy do prawdziwych mamutów w tej dziedzinie, że nawiążę do ostatnio modnych w naszym kraju skoków narciarskich. Ponad 600 km tras narciarskich (dokładnie "przygotowanych tras narciarskich" jak mówią foldery, ale o tym w swoim czasie), to ilość naprawdę porażająca i na dobrą sprawę nie do odwiedzenia w trakcie tygodniowego pobytu. Wybór padł na najwyżej położoną z dolin, ze względu na dość późną porę roku. Pozostałe, niżej położone doliny powinny być odwiedzane raczej w miesiącach zimowych.

Podróż do Trzech Dolin jest naprawdę sporym przedsięwzięciem, wziąwszy pod uwagę, że trwa około 30 godzin jazdy autokarem non stop. Pomimo wszelkiego rodzaju luksusów, bez większych kłopotów potrafią ją wytrzymać tylko najtwardsi. Dla zmotoryzowanych, biorąc pod uwagę opłaty drogowe (zwłaszcza w Szwajcarii i Francji) oraz ceny paliwa, na pewno nie będzie ona też najtańsza. Generalnie dziesięciodniowy pobyt sprowadza się do sześciu dni jazdy na nartach i czterech dni podróży, dlatego należy poważnie rozważyć wyjazd dwutygodniowy, przynajmniej stosunek wypoczynku do gehenny jest znacznie bardziej korzystny.

Samo Val Thorens, oglądane z dojazdowej drogi, rodzi raczej mieszane uczucia. Na tej wysokości nie ma już żadnej roślinności i wszystko wygląda jak hotelowy kompleks na Marsie. Miejscowość skupiona jest na niewielkim obszarze i składa się w większości z kilkupiętrowych hoteli. Trzeba przyznać, że całość wygląda naprawdę imponująco i pozwala sądzić, że wewnątrz tych wszystkich cudeniek będzie równie przyjemnie dla oka co na zewnątrz. Niestety czar pryska praktycznie zaraz po przestąpieniu progu hotelu, tak jakoś obskurnie, jakby było się w Domu Turysty w Szczyrku. Pokoje, zwłaszcza za tą cenę naprawdę słabiutkie, rzec by można "wczesny Gierek". Czteroosobowe pomieszczenie zwane szumnie apartamentem z biedą może mieć ze 25m2. Ten, w którym ja mieszkałem składał się z aneksu kuchennego, znajdującego się w metrowej szerokości przedpokoju po drugiej stronie którego, dokładnie w odległości metra od kuchenki znajdowały się drzwi od sporo pozostawiającej do życzenia ubikacji. Dalej kącik, w którym stało łóżko piętrowe i coś na kształt pokoju dziennego z pozostałymi dwoma łóżkami. Generalnie do przyjęcia, ale mimo wszystko, zważywszy na cenę, spodziewać można by się czegoś więcej. Podobno taki jest urok francuskich kwater.

Jeszcze kilka słów na temat drobiazgów dotyczących zakwaterowania: kaucja zwrotna za pokój kosztuje niebagatelną sumę 230 euro, żeby dostać "pościel" czyli dokładnie dwa prześcieradła i poszewkę na poduszkę, za tydzień należy uiścić 9 euro, za możliwość oglądania telewizji 7,50 euro dziennie a o takich rzeczach jak papier toaletowy, ręczniki czy worki na śmieci należy od razu zapomnieć. Za to lokalizacja jest po prostu świetna. Dokładnie przy głównej ulicy i co najważniejsze dotyczy dokładnie wszystkich hoteli w Val Thorens, nie trzeba nigdzie dojeżdżać żeby dostać się pod wyciągi. Z najgorzej zlokalizowanych kwater trzeba przejść góra 500m żeby móc zacząć szusować!!! To naprawdę wielka zaleta.

Widok na Vallee des Belleville z Val Thorens jest naprawdę imponujący. Dookoła same gołe stoki i masa wszelkiego rodzaju kolejek i wyciągów, można powiedzieć, że "jak okiem sięgnąć". Niestety, podobnie jak w przypadku kwater, tak i w przypadku terenów narciarskich wszystko wygląda wspaniale tylko na pierwszy rzut oka. Stoki są po prostu zaniedbane. Ratrakowane chyba nie częściej, niż raz w tygodniu w większości stanowią mieszaninę muld i wytartego lodowo - śnieżnego betonu. Alpejskich "lotnisk" tutaj po prostu nie ma, a większość tras jest wąskich i przypomina coś w rodzaju dojazdówek w Austrii. Być może spowodowane jest to ilością tras, ale z drugiej strony, ośrodek o takim prestiżu powinien być zaopatrzony w taką ilość sprzętu, która pozwoliła by przygotować wieczorem stoki.

Trudno jest szczegółowo opisać wszystkie trasy w Dolinie, głównie dlatego, że ich ilość praktycznie na to nie pozwala, niemniej jednak mają one podobny styl, czyli ograniczoną szerokość i są czasem dość mocno pokręcone, ale dzięki temu bardzo zróżnicowane. Trudno tutaj jednoznacznie określić poziom trudności terenu, jednak oznakowane trasy mają jedną wspólną cechę - tłok. W Val Thorens na trasach jest naprawdę ciasno, a w węższych gardzielach, w bardziej stromych i wytartych miejscach zagęszczenie osiąga poziom sobotnio niedzielnego szczytu na Golgocie. Irytujące, zwłaszcza dla carvingowców. Kornonnymi stokami w Dolinie Vallee des Belleville są schodzące z Cime De Caron z wysokości 3200, (nawiasem mówiąc najwyższego punktu w 3 Dolinach do którego można dojechać wyciągiem) czarna trasa Combe de Caron i czerwona Col De L'audzin. Są to stoki "ciągłego utrzymania", wyjątkowo zadbane jak na warunki Val Thorens, bo ratrakowane co drugi dzień: jednego dnia czarna, drugiego czerwona. Wzruszające, prawdopodobnie ubicie obu stoków na raz przerasta nieco francuskie temperamenty lub jest zbyt pracochłonne (a tyle mówi się we Francji o lenistwie Polaków), niemniej to naprawdę najlepsze stoki w całej Dolinie. Dzięki tej opinii jednak najbardziej tłoczne, do czego dokłada się skuteczne spora stromizna na obu tych trasach. Pomimo tablic informujących aby szusowali tu tylko doświadczeni jeźdźcy, wypuszczają się tu gromadnie zawodnicy, którzy powinni zdecydowanie zaglądać śmierci w oczy na oślich łączkach, znajdujących się w niższych partiach kompleksu Val Thorens.

Chylić czoła natomiast należy przed kolejką dowożącą amatorów białego szaleństwa na szczyt Cime De Caron. Jest to gigantycznych rozmiarów gondola o pojemności 150 osób, zwana przez niektórych potocznie "żelazkiem". Pasażerowie podróżują w systemie: jedna gondola w górę jedna w dół, a okres oczekiwania, jeżeli pechowo ucieknie wam transport do góry to maksimum 10 minut. Zaraz po wyjściu z kolejki należy albo "biegiem" się pozapinać i szybko zjeżdżać, albo odczekać właśnie te 10 minut i wtedy mamy zagwarantowaną pustą trasę (bo albo będziemy przed całą ciżbą wysiadającą z wagonika albo ich przepuścimy). Innymi godnymi polecenia trasami są czerwone trasy Beragner i Christne, na które można dostać się piekielnie długą gondolą Funitel Peclet w której, na szczęście są miejsca siedzące. Nie ma tu takiego tłoku, dojazd jest naprawdę komfortowy, stopień zużycia "nawierzchni znacznie mniejszy niż na pozostałych trasach i do tego bardzo przyjemny lokalik przy górnej stacji kolejki. To może wystarczy już o mankamentach tras, które na pewno są nieco wyolbrzymione przeze mnie jako carvingowca, bo niestety tego stylu w Val Thorens bezstresowo uprawiać się nie da. Zachwyceni będą i to chyba do granic możliwości amatorzy freeridingu, zarówno tego na nartach jak i, a może zwłaszcza, tego na snowboardzie. Takich terenów do swobodnej jazdy po dziewiczym śniegu jeszcze nie widziałem. Każdy zakamarek jest po prostu znakomity. Wielkie, szerokie pola śnieżne, żleby, dolinki po prostu bajka.

Sercem 3 Dolin nie jest te 600 km przygotowanych tras narciarskich, ale przynajmniej 2 razy więcej off piste.

Nie dziwi mnie asortyment w miejscowych sklepach narciarskich, gdzie królują narty w stylu Rossignol Bandit. Dla freeridingowców to jest ośrodek marzenie. Jeżeli ktoś uprawia ten styl jazdy, to może "uderzać" do Val Thorens w ciemno. Warto też zwrócić uwagę na kilka oślich łączek, wyznaczonych dla całkowicie początkujących narciarzy i na taśmociągi dostraczające ich pod górę. Bardzo fajne rozwiązanie dla tych którzy nie dają sobie rady na wyciągach orczykowych. No i oczywiście jest także coś dla freestylowców, funpark z half pipem i boarder crossem.

Generalnie co do środków transportu górskiego w Val Thorens nie można mieć zastrzeżeń, wszystkie kolejki w miarę nowe i szybkobieżne. Można natomiast mieć zastrzeżenia do infrastruktury, że tak się wyrażę, sanitarnej. Jedyny porządny "kibelek" w całej ogromnej dolinie Vallee des Belleville, jest w dolnej stacji gondoli Funitel Peclet, a pozostałe to pojedyncze jednostki znajdujące się w barach na stokach, nie dość że płatne około 3 euro i delikatnie mówiąc niezbyt pachnące, to jeszcze do każdego stoi kolejka na mniej więcej pół godziny. Tym, którzy nie są akurat w pobliżu dolnej stacji Funitel Peclet pozostaje albo trzymać, albo próbować "na puszczy" gdzie niestety z uwagi na brak drzew i ogromne otwarte przestrzenie o "diskret" raczej trudno (współczuję zwłaszcza paniom).

Takie są moje wrażenia i odczucia z pobytu w Les 3 Vallees. Nie ukrywam rozczarowania, bo wiele sobie obiecywałem. Patrząc z mojego, carvingowego punktu widzenia ośrodek ten nie ma wielu zalet. Zwłaszcza, jeżeli chodzi o infrastrukturę, trasy, komfort zakwaterowania i ceny Austria wydaje mi się o niebo lepsza. Nawet opisywany na łamach narty.pl ośrodek w Kapun, pomimo jego wszelkich minusów, z czystym sumieniem poleciłbym każdemu zamiast wyjazdu do Val Thorens. Na pewno innego zdania będą freeridingowcy i snowboardziści (chociaż na pewno nie ci, którzy jeżdżą na twardych butach). Pewne jest jednak to, że Val Thorens jest trochę jak francuskie samochody, dobre pierwsze wrażenie a potem... różnie to bywa, ale francuskie samochody też mają swoich zwolenników.

PS Pozdrowienia i wielkie dzięki dla Pana z Wrocławia za transport pod Novotel. Oby więcej takich ludzi !!!! Pozdrawiam także wszystkich, którzy byli ze mną w Val Thorens.

Ilość tras
w 3 Dolinach 600km
Val Thorens 140km
czarne 6
czerwone 27
niebieskie 15
zielone 6
razem tras 54


Off piste